niedziela, 14 stycznia 2007

wyborny trup to moja ulubiona zabawa

Inteligentny aczkolwiek niepiękny kwiat młodzieży z pięknym subiektem kopią młode ziemniaki w kapilcy świętej Kunegundy od rzeczy i dzieci porzuconych by zapobiec i tak nieuniknionej zdradzie ale życie nie ma przez to ani krzty więcej sensu.

[Bobi, Adm & Małpeńka]

wiersz 2 Trupistyczna Poetyka [kto dobrze przeczyta, ten wielki i trup]

Droga Nauczycielko!
Ty zmiażdżysz nas cytatami, słowem zachwycają-
cem, zdziwisz nas. Bez gadaniny cz-
czej stara kultura nowom jest malowana ba-
rwo zła. Nosisz w sercu natchnienie
wciąż te same, co myśli zdobią w najpiękniejsze
suknie. Już są echem powtarzane, jak porzekadła
stare i niestety tylko jednej jedynej czarnej
śmierci zdra-
dzą Twe oczy myśl tak piękniejszą
jak genialniejszą. Dziś pozostaje mi tylko Twa
talia.

sobota, 13 stycznia 2007

wiersz 1

Puszczałem bańki mydlane
Chciałem żeby mnie dotknęły
Skąd miałem wiedzieć
Że życie też tak szybko pęka

# 1

A, słuchaj, co mi się dziś przytrafiło! szedłem sobie na szwedzki [kurwa mać, jak ja nienawidzę tego języka], no i sobie idę i tak patrze, a tam idzie tych dwóch Białorusinów wylansowanych z mojego lektoratu i tak mówię do nich:
"Cześć chłopaki, co tam co tam, zdrastwujcie, wiecie co się stało? Byłem dziś w Zarze i widziałem fajną bluzkę, ale nie wiem, czy sobie kupić, bo jest przeceniona i ładana, ale już taką mam."
Nie odpowiedzieli, chyba nie zrozumieli.
"No tak, no tak, i w ogóle, hohoho, chyba dziś same dziwne rzeczy widziałem, bo tak idę sobie dalej a tam na Chmielnej jakiś człowiek siedział na wózku inwalidzkim i śpiewał coś tak głośno i BRZYDKO! i podrzucał tylko monetami w kubeczku, to był chyba jego jedyny akompaniament, taki brzdęk w otchłani!"
"Co to: otchłani?...", zapytał Aleksandar, z resztą obaj są Aleksandrzy, wiesz, oni nie mówią po polsku za dobrze, w każdym razie: dziwnie.
"No to jest toń i słuchaj spotkałem Anię, taką, co chodziła kiedyś z nami, a nie, was wtedy jeszcze nie było, no na szwedzki i ona mnie poprosiła, bym pozdrowił Jana i Konrada, tego co tak dziwnie mówi, i ja jej na to, że OK POFSTROFIĘ KOFNRATHA! i poatrzę a tam Konrad! no nie uwierzycie".
No i potem zaczęliśmy zeskakiwać po schodów niemalże na wydział, bo jak ich spotkałem, to było na Świętokrzyskiej, doszliśmy już do Oboźnej.
No i tak sobie szliśmy. No słuchaj, prawie ani słowa nie powiedzieli. A jak już przyszliśmy na szwedzki, to babeczka spytała mnie, czemu nie było mnie ostatnim razem, kiedy przerabialiśmy temat vaelkomen till Sverige, to jej odpowiedziałem, że UNIWESZITETET, hehehe, nie no, tak nie odpowiedziałem, no więc powiedziałem jej, że byłem u babci w Berlinie, a ona u babci w Berlinie, a ja tak, przepraszam, że trzasnąłem drzwiami a ona nie no, wierzę panu a pan się wypisuję, a ja, że tak, no bo kurwa nie zniesę, nie no, tak nie powiedziałem, ale potwierdziłem tę wiadomość niewiadomo skąd.
A potem jak już wyszedłem to słuchaj nie zgadniesz kogo spotkałem. Dorcię! Dorcia mi powiedziała, że "no już trudno, pomyślałam", mówi Dorcia, "obejrzę tę Modę Na Sukces. Ah, ten Bart to ma zachcianki, teraz mi pisze, że zachciało mu się obejrzeć nową stację metra. Ale ale! ja miałam Ci opowiedzieć Modę! Bo wiesz, córka Bruk ma już jakieś osiemnaście lat, Bridżyt, i powiedziała jej WSTYDZĘ SIĘ ZA CIEBIE MATKO! TORN JEST MOIM BRATEM! Stefania też brała udział w tym odcinku.", no i generalnie Dorica myślała ostatnio, że jak brała prysznic i się drzwi otworzyły, że to morderca, a to był kot, bo ona mieszka teraz u dziadków, którzy pojechali do Ciechocinka i zażywają kompieli w solance i chodzą na dyskoteki.
Pogadałbym z Dorcią dłużej, ale metro przyjechało i porwało ją i Barta, który już przyjechał, ale ona go z powrotem zaprowadziła do pociągu. Są uroczą parą.
Spotkałem też Bobika i Mrusię, z tymi ostatnimi byłem w Trafiku na górze, piliśmy sobie Redsy. Gdy podszedłem do baru, żeby kupić sobie coś do zjedzenia, stały na nim dwie, hm, co to takiego, takie dwa stendery z napisami "WYSZEDŁEM NA TARASSSS WRÓCĘ ZARASSSS" czy też "ZARAZ JEZDEM", ale dryndnąłem dzwonkiem, a na to jakiś dziwny facet rozmawiając przez telefon krzyknął do mnie "Ta osoba zaraz wróci, nie, nie do Ciebie", kiwnąłem głową, że widzę karteczki i czekałem dalej, "Karteczki są, że ta osoba zaraz wróci", postarałem się kiwnąć bardziej definitywnie, ale ten facet zaczął machać dziwnie ręką więc sobie poszedłem. potem słyszałem tylko za sobą "On chyba nie rozumie, co ja do niego mówię". Mogło tak być, bo potem jak się z Mrusią szykowaliśmy do wyjścia, podeszła do nasz czarnoskóra kobieta i zapytała, "Czi tu będę siadać?" ,powiedzieliśmy, że tak a ona zaczęła wraz z jakąś inną dziewczyną zbierać nasze butelki. Powiedziałem Mrusi, że muszę iść na szwedzki, na to czarnoskóra kobieta zapytała mało dyskretnie swojej towarzyszki, takiej wiesz, w okularach, "A co to znaczy Śzwedzki", a ta na to "hmm... yyy. słi... słiden łan". Wiesz jak mi się chciało śmiać?
Z Mrusią potem minęliśmy jeszcze parę dziwnych fryzur, a Mrusia powiedziała, że nienawidzi prawniczych kobiet, które patrząc na komórkę są młode, atrakcyjne, mądre i otwierają świetny samochód przyciskiem.
Od Bobiego dowiedziałem się też i od Mrusi wielkiej tajemnicy. Przeraszam, jeśli narobiłem ci apetytu, ale nie mogę powiedzieć.